Kategorie
książki

Niezbędne środki łaski

„Niezbędne środki łaski” – Paul Washer

„Czy martwi Cię brak duchowego wzrostu? Czy pragniesz bardziej upodabniać się do Jezusa Chrystusa?” – tymi dwoma pytaniami Paul Washer rozpoczyna swoją książkę „Niezbędne środki łaski”. Autor nie przedstawia jakiś nowoczesnych metod na poprawę życia duchowego, wręcz przeciwnie – odnosi się do podstawowych czynności dostępnych dla każdego – czytanie Pisma Świętego, modlitwa, pokuta, wyznawanie grzechów oraz bycie częścią Kościoła. „Media gratiae” (środki łaski) to faza używana od wieków przez Kościół do opisania darów, które Pan Jezus dał wierzącym do wzrastania w świętości. Zdarza się nam myśleć, że jakieś wielkie przebudzenie uzdrowi nasze duchowe choroby, jednak czekając na niezwykłe rzeczy nie powinniśmy zaniedbywać tego co Pan Bóg dał nam dla naszego rozwoju.
Rozdział o Piśmie Świętym dotyczy nie tylko osobistego poznawania Biblii, ale także roli Słowa Bożego podczas nabożeństwa. Zdarza się, że Pismo nie jest czytane ponieważ „spowalnia to nabożeństwo” lub uważa się, że człowiek utracił umiejętność uważnego słuchania. Paul Washer przekonuje, że nie powinniśmy dostosowywać się do niskich standardów współczesnej kultury.


Najciekawszy dla mnie był rozdział o modlitwie. Jezus był człowiekiem modlitwy. Czy zwróciliśmy kiedyś uwagę na to, że jego uczniowie poprosili go „naucz nas modlić się”? Jezus dokonywał tak wielu niesamowitych cudów, a jednak to Jego życie modlitewne było najbardziej zdumiewające. Uczniowie chcieli umieć robić to tak jak On.


Zachęcam do zapoznania się ze środkami łaski, które opisał Paul Washer w swojej książce. Może okazać się, że powrót do podstaw odświeży naszą relację z Chrystusem. 

Przeczytałam i polecam.

Ania Z.

PS. Książkę można kupić w naszej zborowej księgarni.

Kategorie
książki

Wiarygodność pism Nowego Testamentu

„Wiarygodność pism Nowego Testamentu” – Frederick Fyvie Bruce

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym: czy Nowy Testament jest prawdziwy? A może są to wymysły różnych ludzi? Kim są autorzy Nowego Testamentu? Czemu akurat 4 ewangelie? Dlaczego takie, a nie inne listy? Kiedy dokładnie zostało to spisane? Czy jest historyczne potwierdzenie autentyczności tekstów Nowego Przymierza?

Nie?

Ale może ktoś w rozmowie z tobą zadał takie lub podobne pytanie?

Niezależnie czy odpowiedzi na powyższe pytania potrzebujesz dla siebie czy dla znajomego – warto sięgnąć i przeczytać tą pozycję.

W tej niegrubej książce F.F. Bruce zawarł rzeczowe zestawienie faktów. Znajdziesz w niej informację które części przez kogo zostały napisane i w którym roku. Na jakie lata datują się zachowane kopie. Kto i kiedy ustanowił kanon Nowego Testamentu i dlaczego właśnie taki.

Wszystko oparte o badania archeologiczne i historyczne tak, byś nie miał wątpliwości, że Nowy Testament jest najbardziej udokumentowaną historycznie książką, że istniejące najstarsze kopie w zasadzie nie różnią się niczym od obecnych kopii, a życie Jezusa i jego apostołów ma potwierdzenie w innych historycznych pismach.

Polecam.
Brygida

Kategorie
książki

Poskromienie złośnicy

„Poskromienie złośnicy” – Lysa TerKeurst

Tym razem książka o przewrotnym tytule: Poskromienie złośnicy. Trafiła w moje ręce z polecenia, bo szczerze powiedziawszy, ani okładka książki nie przykułaby mojej uwagi, ani tytuł bardziej kojarzący mi się z powieścią niż z poradnikiem, a już na pewno nie z godną polecenia chrześcijańską pozycją. Po kilku słowach zachęty i przeczytaniu opisu na okładce doszłam do wniosku, że podobnie jak „Niechciana” tej samej autorki, to idealna lektura dla mnie. 

Tu w szczerości razem z autorką pragnę wyznać: tak – złoszczę się, tak – walczę z tym, tak – dziękuję Bogu, że odpowiada na moje modlitwy i przynosi mi odpowiedzi w postaci takich książek. 

Autorka już na wstępie zaskakuje szczerością, nie ukrywa swoich „występków” – będąc żoną, matką, kobietą służącą innym – pełni funkcję dyrektora stowarzyszenia chrześcijańskiego Proverbs 31 Ministries – doskonale wie o czym pisze… Zna i otwarcie mówi o emocjach, uczuciach, reakcjach z jakimi boryka się każda wierząca osoba (tak myślę, że to nie jest tylko książka dla kobiet, panowie dobrze jest poznać inną perspektywę tym bardziej, że nie tylko kobiety muszą radzić sobie ze złością czy gniewem).

Autorka daje to czego nam dokładnie potrzeba: Bożą perspektywę i Boże rozwiązania. A rozwiązania to to co lubimy najbardziej 🙂 nieprawdaż? 

Książki nie da się połknąć i już… Trzeba się na niej skupić, mieć czas by wynotować istotne rzeczy, czas by stanąć w prawdzie ze samym sobą przed Bogiem, wyznać, zrozumieć swoje błędne schematy działania i czerpać ze skarbnicy mądrości jaką zostawił nam Bóg w postaci Biblii. 

Owoc ducha i dojrzałość to to, co powinno być naszym pragnieniem – „Poskromienie złośnicy” to książka, która pomaga nam ujrzeć właściwą perspektywę i uczynić kolejny krok ku tej dojrzałości. Każdy z nas pragnie pokoju, radości, opanowania. Nauczmy się wykorzystywać Boże wskazówki by następował w nas ten duchowy wzrost. Autorka nie bała się podjąć tego tematu, dała nam też mnóstwo pomocnych wskazówek by osiągnąć zamierzony cel, by nie chybiać celu i być zwycięzcą razem z Jezusem i w Jego imieniu obfitować w Bożej mocy. 

Polecam tą pozycję bez zająknięcia. Nawet jeśli nie należysz do wybuchowych osób, to jest to książka także dla Ciebie – ponieważ czasami tłumione emocje są jeszcze gorsze niż te, które poprowadzą nas do gniewu… Autorka analizuje temat z perspektywy różnych typów osobowości i temperamentów.

I niech was nie zmyli tytuł – nie jest to psychologiczny poradnik jakich wiele w księgarniach… 

Książka dostępna do zakupu w naszej księgarni zborowej

Dobrze mieć ją pod ręką! 

Polecam. 

Ola C. 

PS. wydanie jest bardzo wygodne, lekko usztywniana okładka z zakładkami i szorstki niezaginający się papier, w przeciwieństwie do „Niechcianej” wypada bardzo korzystnie i wiem, że będzie mi służyć przez długi czas. 

PPS. Niech nie zrażą Was błędy w tłumaczeniu… Wydawnictwo lub tłumacze jak mniemam nie są z kręgów ewangelicznych, co pociąga za sobą pewne konsekwencje, ale z podstawową znajomością Biblii da się to wychwycić i domyślić co autorka naprawdę chciała przekazać.