Kategorie
książki

Jeśli Bóg tego nie naprawi

„Jeśli Bóg tego nie naprawi” – Laura Story

Jakieś dwa miesiące temu byłam na konferencji dla kobiet „Światło w ciemności” i wyszłam stamtąd bogatsza o świeżą perspektywę na codzienność z Bogiem oraz z książką Laury Story „Jeśli Bóg tego nie naprawi”.

Odnośnie książki można powiedzieć, że jest to spisane świadectwo życia autorki. Życia, które potoczyło się całkiem inaczej niż planowała…

Po około roku po ślubie z przystojnym sportowcem okazało się, że mąż ma guza mózgu. Guza, który pomimo tego, że dało się go usunąć, pozostawił Martina jako osobę niepełnosprawną, m.in. z problemami z widzeniem i ogromnymi problemami z pamięcią krótkotrwałą. Mężczyzna, który miał być dla Laury oparciem, głównym żywicielem rodziny, stał się osobą wymagającą opieki 24/h… To było trudne, to było bardzo trudne… dla Laury. Potrzebowała dużo czasu i prowadzenia przez Bożych Ludzi, aby dotarły do niej prawdy biblijne. Potrzebowała dużo czasu i łez, aby zrozumieć, że w chwilach, które wydają się najtrudniejsze wystarczy wyciągnąć rękę do Boga, by dał siły i przeprowadził przez Ciemną Dolinę.

„Książka pomaga nam zrozumieć, że nie jesteśmy jedynymi, których życie niespodziewanie zmienia kierunek. Autorka bada biblijnych bohaterów wiary i przygląda się sytuacjom, które ich łamały. Pokazuje, jak pomimo ludzkich błędów i trudnych historii, Bóg był w stanie posłużyć się nimi w niesamowity sposób. I nie było tak ze względu  na ich wiarę, ale ze względu na Bożą wierność. Zdarza się, że Bóg nie wszystko naprawia. Prawda jednak jest taka, że choć twoja sytuacja może już nigdy się nie zmienić, to Jezus w trudnościach może przemieniać ciebie.”

Książka jest napisana łatwym językiem i czyta się szybko. „Jeśli Bóg tego nie naprawi” otwiera oczy na konkretne wersety Pisma Świętego. Warto ją przeczytać, aby może przewartościować swoje patrzenie na wiele rzeczy. Na docenianie tego co się ma i odnajdywanie szansy w trudnościach, które Bóg dopuszcza.

Przeczytałam i polecam,
Brygida

Kategorie
książki

Florence Young – Misja wykonana

„Florence Young – Misja wykonana” – Janet & Geoff Benge

Historia Florence Young zaczyna się dość niepozornie. Ze względu na pracę ojca, dziewczynka bardzo dużo podróżowała między Australią, Nową Zelandią i Anglią. Podróże statkiem w XIX wieku były bardzo długie i męczące. Przebycie niewielkich odległości wymagało kilku dni lub nawet tygodni. Nie ukrywam, że troszkę nudny był dla mnie właśnie ten początek książki, gdy Florence co chwilę zmieniała miejsce zamieszkania. Okazało się jednak, że w ten sposób Pan Bóg wspaniałe przygotowywał ją do tego, co miało nastąpić później…

Florence nie od początku była śmiałą, odważną dziewczyną. Jeszcze długo po swoim nawróceniu bała się pomodlić na głos w obecności kilku osób. A jednak Pan Bóg właśnie ją użył żeby zaniosła Ewangelię na krańce świata…

Jej służba zaczęła się od nauczania Kanaków czytania Biblii. Kanakowie, mieszkańcy nowej Kaledonii, byli masowo sprowadzani do pracy w Australii. Ta służba przerosła jej oczekiwania. Mnóstwo osób nie tylko nauczyło się lepiej mówić i czytać po angielsku, ale także się nawróciło. „Misja do Kanaków w Queensland” angażowała coraz więcej misjonarzy, dzięki czemu wiele osób miało okazję usłyszeć Dobrą Nowinę.

Spotkanie z Hudsonem Taylorem, znanym brytyjskim misjonarzem sprawiło, że Florence przeniosła się do Chin i spędziła tam kilka lat, pracując w placówkach misyjnych. W następnych latach życia kontynuowała misję wśród Kanaków, a także jako jedna z pierwszych, wyruszyła z Ewangelią na Wyspy Salomona. 

Byłam bardzo zbudowana czytając o tym jak młoda, nieśmiała dziewczyna poświęciła całe swoje życie dla Jezusa. Jechała wszędzie tam, gdzie widziała potrzebę pomocy i głoszenia Słowa. Stopniowo coraz więcej osób z jej rodziny poświęcało się misji, porzucając swoje wcześniejsze zajęcia. To, co mnie uderzyło w tej książce to wysoka śmiertelność – wielu członków rodziny Florence zmarło niespodziewanie na różne choroby (niekoniecznie egzotyczne), co przypomina o kruchości życia i o tym, że czas na głoszenie Słowa jest ograniczony… 

„To jest prawdziwe pole bitwy(…). Ostatnio często wraca do mnie myśl, że trzeba być gotowym umrzeć w takiej akcji ratunkowej. Jakie znaczenie ma to, że kilku misjonarzy umrze podczas ataku? Nie ma prawdziwej WOJNY bez ofiar – jeżeli naprawdę mamy ratować dusze.” – To fragment listu napisany do Florence przez jej siostrzenicę Constance. Te słowa pokazują z jaką determinacją misjonarze mówili o Jezusie.

Lubię książki o misjonarzach także dlatego, że można poznać dużo ciekawostek geograficznych i kulturowych. Nasza biblioteka zborowa ma sporą kolekcję książek z serii „Chrześcijańscy bohaterowie dawniej i dziś”. Zapraszamy – zajrzyj do nas.

Ania Z.

Kategorie
książki

John Williams – zwiastun pokoju

“John Williams – zwiastun pokoju” – Janet & Geoff Benge

To już prawie tradycja, że na wakacyjne wyjazdy zabieram jakąś książkę z serii „Chrześcijańscy bohaterowie wczoraj i dziś”.

Tym razem chciałabym Was zachęcić do poznania historii Johna Williamsa, brytyjskiego misjonarza. W wieku 17 lat John był zwykłym czeladnikiem, gdy nagle pewnej niedzieli usłyszał Ewangelię. Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie – John zaczął uczęszczać nie tylko na nabożeństwa, ale również regularnie brał udział w studium biblijnym, odwiedzał chorych, nauczał w szkole niedzielnej. Wciąż było w nim pragnienie by robić jak najwięcej dla Królestwa Bożego. Gdy dowiedział się o LSM – Londyńskim Stowarzyszeniu Misyjnym – postanowił zanieść Dobrą Nowinę odległym krajom. Mimo, że John nie posiadał żadnego oficjalnego wykształcenia, LSM zgodziło się wysłać go na wyspy Pacyfiku. 

Muszę napisać, że te ponad 20 lat służby Johna Williamsa to pasmo sukcesów. Tubylcy chętnie przyjmowali misjonarzy i słuchali Słowa. Tysiące ludzi się nawróciło, nauczyli się czytać i pisać, zbudowano szkoły. Jestem pod wrażeniem pracowitości Johna Williamsa – nigdy nie spoczywał na laurach – nie zadowolił się jedną wyspą, ale cały czas myślał jak popłynąć na kolejną by głosić Ewangelię. Sam budował okręty i domy. Uczył miejscowych nie tylko o Bogu, ale także pokazywał im użyteczne umiejętności. W podróży towarzyszyła mu wiernie żona – Mary. Nie bała się ani niedogodności na statku, ani życia na wyspach Pacyfiku. Czytając książkę często myślałam o tym jaką była wspaniałą pomocą dla Johna. 

Najbardziej w pamięć zapadła mi scena, gdy na wyspę przybyli angielscy chrześcijanie, którzy wątpili w to, że miejscowi znają Biblię. John Williams zabrał do nich kilkunastu Polinezyjczyków, którzy nie mieli trudności z odpowiedzią na różne, czasem nawet trudne, pytania teologiczne. To mi uświadomiło jak wiele człowiek jest w stanie, w krótkim czasie, dowiedzieć się o Panu Jezusie, jeśli tylko jego serce ma takie pragnienie. 

Bardzo lubię historie o misjonarzach, budują one moja wiarę. Zachęcam Was do poszperania w naszej zborowej bibliotece, mamy bardzo dużo książek z tej serii. 

Ania Z.